Bookowski

Nazwa: Bookowski
Branża: Księgarnia
Rok założenia: 2013
Adres: CK Zamek
Dzielnica: Stare Miasto, ul. Święty Marcin 80/82
WWW: Bookowski
FaceBook: Bookowski

Bookowski to jedna z tych księgarni, z której po prostu ciężko wyjść. To jednak nie tylko książki przyciągają do tego miejsca, ale również pozytywna, a zarazem profesjonalna ekipa, która z zamiłowaniem promuje to co w czytelnictwie najlepsze.

Fyrtel: Skąd wziął się Bookowski? Jaka jest historia powstania księgarni?

Maria Krześlak-Kandziora: Nie myśleliśmy o własnej firmie, ale gdy nadarzyła się okazja na otwarcie księgarni – zdecydowaliśmy się. Trochę dlatego, że zawsze chcieliśmy mieć dużą domową biblioteczkę <śmiech>. Teraz mamy ją w Zamku. Bookowski to księgarnia o profilu artystyczno-literackim. W skrócie znaczy to tyle, że połowę księgarni zajmują książki obrazkowe. Dla dużych. Albumy fotograficzne, architektoniczne, związane z modą oraz szeroko pojętym projektowaniem. Staramy się by były to publikacje wydane po 2000 roku. Zapraszamy do nas po nowości i klasykę literatury pięknej, eseistykę, reportaż, poezję, komiks…

Fyrtel: Czy w jakiś sposób selekcjonujecie książki? Preferujecie określone wydawnictwa?

M K-K: Bardzo cenimy książki podejmujące dyskusję z miastem, krytycznie nań spoglądające, próbujące je zdefiniować. Wszyscy zaczęliśmy ostatnio dostrzegać problem nielegalnych reklam, deweloperskiego, bezdusznego budownictwa, nietrafionych inwestycji miejskich. Słowem wszyscy znamy się na architekturze . Publikacje Centrum Architektury, Fundacji Bęc Zmiana, wydawnictwa Karakter, Instytutu Architektury czy Instytutu Sztuki Wyspa mają w tym swój duży udział.

Fyrtel: A oprócz tematów związanych z architekturą?

Nie wyobrażamy sobie Bookowskiego bez komiksu! Graphic Novel to dziś gatunek na równych prawach z literaturą. Półka z komiksem jest skierowana zdecydowanie do poszukujących czegoś nowego, świeżego, ale też niełatwego w odbiorze. Na rynku mamy już nawet reportaże w formie komiksu. No właśnie reportaż. To chyba jeden z najczęściej kupowanych i czytanych gatunków. Dlatego książki takich wydawnictw jak Czarne, Karakter, Carta Blanca czy mały poznański Namas zajmują w Bookowskim sporo miejsca.

W sumie długo by wymieniać. W skrócie – z klasyki mamy to, co nam się podoba, z nowości to, co nie uwłacza dobremu księgarstwu. Fakt, jesteśmy w wyborach subiektywni, pewne książki się u nas nie pojawią – chyba, że na wyraźne życzenie klienta. Każdą książkę można u nas zamówić na stronie internetowej bookowski.eu więc jeśli czegoś nie ma stacjonarnie, zapraszamy do sklepu wirtualnego – i klient syty i księgarz cały.

Fyrtel: W ostatnim czasie często można Was było spotkać poza Zamkiem, na różnego rodzaju imprezach. Planujecie funkcjonować w ten sposób nadal, czy robiliście to ze względu na przygotowania siedziby księgarni?

M K-K: Tak, uczestniczymy w festiwalach i wydarzeniach. Tych organizowanych przez Zamek, ale i poza Zamkiem. Zadebiutowaliśmy na Poznaniu Poetów 2013. Jeszcze przed otwarciem, w maju i czerwcu zorganizowaliśmy w przestrzeni Bookowskiego spotkania – z Agatą Szydłowską i Przemkiem Dębowskim, z Maćkiem Wasielewskim, czy z wydawnictwem Pogranicze. Później gościła u nas Pija Lindenbaum. W czerwcu z ogromną przyjemnością współpracowaliśmy z Biennale Sztuki dla Dziecka oraz festiwalem teatralnym Sztuka Szuka Malucha pod kuratorskim okiem Basi Małeckiej z Centrum Sztuki Dziecka. Współpracowaliśmy z Tzadik Poznań Festival, byliśmy otwarci do późnych godzin nocnych podczas naszego ulubionego Ethno Port Festival. Wtedy też rozpoczęliśmy kooperatywę z Multikulti Project Tomka Konwenta.

Chętnie pracujemy z Wydawnictwem Zakamarki przy organizacji kiermaszy i warsztatów dla najmłodszych. W sierpniu gościliśmy w Concordia Design z autorskim projektem warsztatów wokół książek Herve Tulleta. Od jesieni ruszy sezon literacki i zobaczymy co wtedy się wydarzy.

Fyrtel: Skąd pomysł na wyjście w przestrzeń miejską?

Wychodzimy z Zamku bo to element naszej księgarskiej filozofii. Chcielibyśmy pokazywać książkę w różnych kontekstach, nie czekać na naszych czytelników, ale wychodzić do nich, spotykać się w niekoniecznie typowych dla książki miejscach i sytuacjach. Poza tym cóż… nie lubimy monotonii, lubimy się ruszać i zaglądać na różne imprezy.

Wnętrze Bookowskiego jest prawie wykończone i nie musimy już z niego uciekać <śmiech>. Przy okazji chcemy bardzo podziękować wszystkim którzy pomogli nam w stworzeniu Bookowskiego:

Kasia Orwat home design i Agacie Bieleń za koncepcję wnętrza; Marcinowi Pogorzelskiemu (mapog) za dedykowane nam „wisielce” – drewniane oprawki do plumenów (legendarnych żarówek, które wyglądają jak ćmy), „Betonom” czyli firmie betonexe za blaty; panu Jurkowi – przefantastycznemu elektrykowi, który rozwiązał wszelkie napotkane problemy z instalacją; warszawskim Miukom za nawet nocne konsultacje i uszycie trzech wygodnych foteli oraz dedykowanych Bookowskiemu turkusowych poduszek na siedziska. Panom z firmy montażowej, którzy skręcili 60 sztuk regału expedit (IKEA) i nie oszaleli. IKEA za życzliwość. Zamkowi za wsparcie, Świetlicy (kawiarni w Zamku) za kibicowanie i odżywianie. Trzeba jeszcze dorzucić, że logotyp i grafika Bookowskiego wykonane są krojem pisma Lato Łukasza Dziedzica – wywiad z nim można przeczytać w książce Agaty Szydłowskiej „Miliard rzeczy dookoła”.

W zasadzie teraz powinna nastąpić iście oscarowa lista podziękowań, ale tę stworzymy pewnie w innym miejscu .

Fyrtel: Skąd pomysł umiejscowienia księgarni w Zamku? Jaki są Wasze pierwsze opinie na temat funkcjonowania księgarni w tym właśnie miejscu?

M K-K: Miejsce w Zamku to splot kilku okoliczności – naszego pomysłu na działanie, zachęt ze strony przyjaciół i, przede wszystkim, przetargu ogłoszonego po remoncie kompleksu sali wielkiej.

Siedziba w Zamku ma ten plus, że działamy w miejscu kulturotwórczym, ale to też minus w sensie ekonomicznym. Nie znajdujemy się w normalnym ciągu handlowym. Ale może to dobrze? Musimy dokładać swych sił do „wentylowania” Zamku – żeby wpadało tu dużo świeżych pomysłów, żeby te mury nie przytłaczały. Mamy świetnych sąsiadów w postaci kawiarni Świetlica. Wiadomo przecież, że książka bez dobrej kawy i ciacha nie może się obejść! Poza tym, z takimi sąsiadami można przygotowywać wspólne akcje czy w razie totalnego upadku inwencji – zatańczyć i zaśpiewać barokową operę – w Zamku dźwięk świetnie się niesie. Wyremontowany Zamek jest piękny wieczorami i cichy o poranku. To dobra przestrzeń do spotkań biznesowych czy uniwersyteckich, szybkiego lunchu, powolnej kawy i… spotkania z książką.

Fyrtel: No to na koniec – co wyróżnia księgarnie Bookowski?

M K-K: Czym się wyróżniamy? Poznań jest małym miastem, ale i tak każda księgarnia ma tu swój charakter. Osobiście zawsze uważałam i nadal uważam, że w dużej mierze zależy to od ludzi, którzy w księgarniach pracują. Nie ma dobrej załogi – nie ma dobrej księgarni. Bardzo chcemy zbudować taki zespół, aby Bookowski przyciągał naszych klientów nie tylko ze względu na książki, ale też z powodu klimatu, jaki postaramy się tu zbudować. W Bookowskim dobry księgarz jest jak dobry barman. Wyczuwa nastrój klienta i potrafi pozostać w cieniu, ale gdy to potrzebne służy swą pomocą i wyrobionym gustem.

Książka jest w odwrocie. Księgarnie muszą (i chcą!) być czymś więcej niż sklepem z książkami. Mają sens wówczas gdy funkcjonują trochę na zasadzie showroomu, miejsca spotkać, wymiany myśli, wartościowej rozmowy. Czasy się zmieniają, mamy książkę elektroniczną i trzeba to uwzględnić przy takim biznesie, jakim jest księgarstwo.

Podjęliśmy wyzwanie, rozpoczęliśmy przygodę, a za rok powiemy Wam czy było warto i czy się opłacało!



Możliwość komentowania jest wyłączona.