Deca

Branża: Wystrój wnętrz
Adres: ul. Św. Wojciech 25/1
Rok powstania: 2014
WWW: Deca
Facebook: Deca

Ul. Św. Wojciech to jedno z naszych ulubionych miejsc w Poznaniu. Nieco zapomniane, a jednak przyciągające coraz to ciekawszymi usługami. Jedną z nich jest Deca, mały lokal wypełniony materiałami, poduszkami i meblami. Miejsce nowe, ale oparte na rodzinnej tradycji ze Szczecina.

deca4

Fyrtel: Korzenie „Deca” tkwią w Szczecinie. Opowiedz, jak trafiłyście do Poznania i jaka jest Wasza historia?

Sklep Deca założyli jeszcze moi rodzice na początku lat 90. w Szczecinie. W pewnym momencie stanęłyśmy wraz z siostrą przed trudną decyzją, czy chcemy przejąć sklep i porzucić dotychczasowe zajęcia. Mimo, iż asortyment i wygląd sklepu „straszył” jeszcze estetyką wczesnych lat ’90, postanowiłyśmy zaryzykować i przejąć „rodzinny biznes”. Zaczęłyśmy od zmiany logo, same wykonałyśmy remont, aż w końcu sprowadziłyśmy tkaniny z najróżniejszych zakątków tekstylnego świata.

I tak, przez 5 lat budowałyśmy „nową” DECĘ. W międzyczasie ukończyłam Architekturę Wnętrz i rozpoczęłam studia Historii Sztuki w Poznaniu. Tym sposobem kilka lat upłynęło mi na podróżach między pracą, a studiami w dwóch miastach. Poznań zauroczył mnie jednak na tyle, że postanowiłam tu zostać na stałe i tak powstał pomysł otworzenia filii. Zupełnym przypadkiem trafiłam na piękny mały lokal na ul. Św. Wojciech, całe wzgórze oczarowało mnie na tyle, że od razu pomyślałam, że „to TO”. I tak w listopadzie 2014 roku odbyło się huczne otwarcie Deca Poznań.

deca3

Fyrtel: Waszą specjalnością jest tchnienie drugiego życia w stare meble. Jak to robicie? 

Współpracujemy z całym zespołem świetnych specjalistów – tapicerem, stolarzem i krawcową, którzy pomagają nam realizować nasze najśmielsze pomysły. Jednak wszystko zawsze rozpoczyna się od starego mebla. Fotele wynajdujemy na pchlich targach, aukcjach internetowych. Część z nich oddają nam sami klienci, którym mimo wszystko żal wyrzucić meble, z którymi wiąże się tyle wspomnień. Część z nich postanawia, jednak dać drugą szansę fotelom ze strychu, czy piwnicy i tak trafiają do nas.

Kolejny krok jest najlepszą częścią naszej pracy – nazywamy go „burzą mózgu”. Wyciągamy próbnik za próbnikiem, przykładając tkaniny do siebie, dyskutujemy, w którym kierunku pójść – może tym razem bardziej w błękity, czy kwiaty łączymy z kratką, czy z pepitką… w takich momentach myślę, że mamy naprawdę fajną pracę!

deca1

Fyrtel: Co dalej?

Następnie taki fotel trafia do naszego tapicera i stolarza, którzy szlifują ramę, a jeśli potrzeba wzmacniają ją i zabezpieczają lakierem w wybranym kolorze. Później wymieniają wszystkie gąbki, sprężyny, pasy parciane, aby w końcu położyć nowe tkaniny.  Wisienką na torcie jest nadanie imienia – ponieważ każdy fotel wychodzący z naszych pracowni  jest wyjątkowy i niepowtarzalny, musi otrzymać równie oryginalną nazwę. I tak w naszej kolekcji pojawiły się już trojaczki w nadmorskim stylu „Mewa, Bosman i Bałtyk”, a najnowsze to kraciasty „Bonifacy” i zakopiański „Giewont”.

deca5

Fyrtel: Starej formie nadajecie nowy styl. Jak patrzą na Wasze meble ludzie starsi, a jak młodzi?  

To bardzo ciekawe pytanie! Ludzie starsi dzielą się na tych, którzy raczej sceptycznie podchodzą do naszych mebli, mówiąc że „owszem, bardziej kolorowe niż pamiętają ale oni podziękują, bo już na takich meblach się nasiedzieli”. Rodowód polityczny naszych foteli bywa więc dla niektórych problemem. Natomiast druga grupa utożsamia je z czasami młodości. Prezentując nasze realizację, często mamy przyjemność usłyszeć wspaniałe historie, a twarze opowiadających wtedy wręcz promienieją.

Trzecia grupa, to dzisiejsi 40/30 –latkowie, które te produktu utożsamiają z dzieciństwem. Ich sentyment jest do tych projektów ogromny. Ostatnią grupą są młodzi ludzie, którzy albo nie pamiętają PRL, albo urodzili się już po ‘89. Oni potrafią spojrzeć na te meble bardzo obiektywnie, doceniają ich dobry design i traktując już jako antyki, w które warto inwestować.

deca2

Fyrtel: Czym oprócz odnawiania zajmujecie się w ramach „Deca”?

Deca to przede wszystkim tkanina – zarówno ta meblowa, jak i dekoracyjna. Podejmiemy się więc każdego zadania, które wiąże się z nią we wnętrzu.  Można współpracować z nami na kilka sposobów. Można kupić u nas samą tkaninę, można kupić tkaninę i zamówić usługę renowacji – stolarskiej lub tapicerskiej lub kupić gotowy produkt- fotel odrestaurowany według naszego pomysł, czy kolorową poduszkę, które prezentujemy na naszej stronie.  Natomiast nasza krawcowa uszyje dosłownie wszystko: zasłony, firany, rolety, poduszki, kapy, pokrowce, sukienki na meble i każdy inny pomysł, który wpadnie nam do głowy.

deca7

Fyrtel: Działacie na ul. Św. Wojciech. Dlaczego właśnie tam?

Tak jak wspominałam, na Św. Wojciecha trafiłyśmy zupełnym przypadkiem. Bardzo chciałam przenieść się do Poznania ale to oznaczałoby, zrezygnowanie z prowadzenia DECY w Szczecinie. I wtedy, dosłownie jak na życzenie, trafiło mi się rozwiązanie. Podczas jednego ze spacerów w kierunku Cytadeli, jak zwykle nie ominęłam tej malowniczej uliczki. Jednak tym, razem w przepięknej małej witrynie wisiało ogłoszenie, że lokal jest na sprzedaż. W jednej chwili w mojej głowie pojawił się pomysł na filię w Poznaniu i to właśnie w tym miejscu.  Szybko zrobiłam naradę rodzinna I postanowiliśmy, że to świetna szansa i nie możemy z niej nie skorzystać. Tak powstała DECA Poznań.

deca8

Fyrtel: Co lubicie, a czego nienawidzicie w poznańskim centrum?

Właśnie o dziwo najciekawsze i najfajniejsze rzeczy dzieją się nie w ścisłym centrum Poznania. Rewelacyjną inicjatywą jest nowe życie Zakładów Graficznych na Jeżycach, gdzie ostatnio odbył się Pchli Targ i w ogóle całe Jeżyce przeżywają swój renesans, z ul. Kościelną na czele. Zapomniane miejsca jak Śródka, czy Św. Wojciech – niby tak blisko Centrum ale niewiele osób je kojarzy – przyciągają coraz więcej młodych ludzi.

Nienawidzę wiecznych remontów i pozamykanych newralgicznych punktów komunikacyjnych przez wiele lat. Ale jeszcze bardziej denerwuje mnie, że niesamowite miejsca „leżą odłogiem” i nic specjalnego się w nich nie dzieje. Jak np. Stara Rzeźnia (oprócz weekendowych bazarków i od czasu do czasu imprez), Stara Rozlewnia Spirytusu ( piękny budynek w sam raz na Muzeum Sztuki Współczesnej, którego tak brakuje w Poznaniu).



Możliwość komentowania jest wyłączona.