Foto Studio Kołecki

Nazwa: Foto Studio Kołecki
Branża: Fotografia
Rok założenia: 1913
Adres: ul. Ratajczaka 36
Dzielnica: Stare Miasto
FaceBook: Foto Studio Kołecki
WWW: Foto Studio Kołecki

To właśnie takie zakłady, jak ten rodziny Kołeckich tworzą klimat miasta, a przede wszystkim więzi społeczne, które sprawiają, iż w Poznaniu żyje się lepiej. Zapraszamy do bardzo ciekawej rozmowy z Panią Anną Mizgajską, która podtrzymuje wraz z siostrą wieloletnią fotograficzną tradycję rodzinną.

Fyrtel: Państwa studio istnieje już prawie 100 lat! Czy to oznacza, że zakład prowadzą potomkowie założycieli?

Anna Mizgajska: Jan Maksymilian Kołecki, mój pra-pra dziad posiadał w Radomiu dobrze prosperującą firmę „Maksymian Kołecki i Syn – Roboty Malarskie, Kościelne i Pokojowo – Dekoracyjne” około roku 1908 powstała jej filia w Ostrowcu Świętokrzyskim, którą prowadził jego syn. Synem Maksymiliana był mój pra-dziad Jan Leon Kołecki urodzony w 1877 roku i to on właśnie, jako pierwszy w naszej rodzinie pokochał fotografię. Sama data powstania studia fotograficznego Kołeckiego jest trudna do ustalenia – istnieją fotografie z roku 1910, ale jednym z pierwszych zachowanych dokumentów jest zezwolenie na wykonywanie zawodu wydane w Guberni Radomskiej z datą 1913 roku. Tak więc rok 1913 został uznany za oficjalną datę założenia Foto Studio Kołecki. Zakład przemieszał się wraz z moim pradziadkiem – z Ostrowca Świętokrzyskiego do Sandomierza, potem zakładane były filie w Opatowie, Wierzbniku, Starachowicach i Leżajsku. Pradziadek zmarł w 1944 roku. Do 1949 firmę prowadziła jego żona Janina i córka Zofia. W czasie wojny, w roku 1941 mój dziadek został przesiedlony do Ostrowca Świętokrzyskiego gdzie prowadził studio fotograficzne po przesiedlonym żydzie – fotografowania nauczył się od ojca – już jako młody chłopak pomagał mu w pracy.

Fyrtel: Co stało się z firmą po wojnie?

A.M.: Jan Walerian Kołecki po wojnie w roku 1949 przenosi się z rodziną do Poznania – kupuje zakład fotograficzny przy ul. Ratajczaka 36 (w podwórzu) i prowadzi go do swojej śmierci, która nastąpiła w roku 1978. Moi rodzice pomagają dziadkowi w pracy pod koniec jego życia – oficjalnie mama zostaje zatrudniona przez dziadka w roku 1974 a tato od 1975. Lata dziewięćdziesiąte umożliwiają pełny rozkwit firmy, która zatrudnia 12 pracowników. Moja siostra Basia pracuje w naszym studio od 1989, ja (z przerwami) od 1982. Jesteśmy z siostrą 4 pokoleniem fotografów. Mamy to we krwi.

Fyrtel: W Państwa zakładzie można wykonać sesje stylizowane np. Retro Hollywood, Pinup Girls. Czy wykonują Państwo określone typy stylizacji, czy klient może przyjść z własnym pomysłem?

A.M.: Usługi fotograficzne ze stylizacją typu Retro Holywood oraz Pin-up girls to tylko niewielki procent tego co robimy. Specjalizujemy się także w zdjęciach korporacyjnych, fotografujemy także w plenerze, nie tylko w studio. Zdjęcia ze stylizacją powstały w zeszłym roku jako odpowiedź na najczęściej występujące prośby klientek. Fotografujemy także akty kobiece, jest to jednak informacja tajna – z uwagi na delikatną naturę tych zleceń nie pokazujemy tych zdjęć na naszych stronach internetowych. Mamy nieograniczone możliwości – nieskromnie powiem, że przy pomocy naszej stylistki, fryzjerki, makijażystki oraz retuszera komputerowego możemy stworzyć wszystko, zaspokajając najbujniejszą wyobraźnię naszych klientów.

Fyrtel: Czym wyróżnia się Państwa zakład spośród innych poznańskich zakładów fotograficznych?

A.M.: Nasze studio to przede wszystkim ludzie. Fotografujemy usługowo, działamy zatem dla ludzi i do każdego klienta podchodzimy indywidualnie. Bez znaczenia jest to czy chce on wywołać film, kupić ramkę na zdjęcie otrzymać fotografię na paszport, do rodzinnego albumu, billboard kampanii reklamowej czy na stronę internetową portalu randkowego. Fotografując od wielu lat wiemy, że osoba fotografowana ma pewne obawy, kompleksy i zahamowania – czasem trzeba działać jak psycholog – nawiązać intymny kontakt, zdobyć zaufanie tak by model poczuł się bezpiecznie i ufnie. Tylko w ten sposób uda się utrwalić prawdziwe piękno fotografowanej osoby. Szczerze wierzę że nie istnieją osoby niefotogeniczne – istnieją jedynie niecierpliwi fotografowie.

Fyrtel: Mówi się o słabej kondycji centrum Poznania, a co za tym idzie przedsiębiorców mających tu siedzibę. Wokół, w miejscach, gdzie niedawno były sklepy, punkty usługowe widać puste lokale. Jak lokalizacja zakładu (przy ul. Ratajczaka) wpływa na powodzenie prowadzenia zakładu? Nie myśleli Państwo o przeniesieniu się do galerii handlowej?

A.M.: Studio na Ratajczaka od 1949 roku schowane było w podwórzu, z chwilą gdy wynajęliśmy dodatkowy lokal z wejściem wprost z ulicy trafiło do nas wielu nowych klientów. Stagnacja i pustostany od wielu lat straszyły okolice ul. Ratajczaka i Św. Marcin. W tej chwili wydaje mi się że życie na nowo wraca do centrum – zmienia się zakres usług oferowanych na tych ulicach – więcej jest banków, usług doradczych, lokali gastronomicznych, mniej sklepów odzieżowych i spożywczych. Mogę powiedzieć na przykładzie kamienicy narożnej przy ul. Św. Marcin i Ratajczaka – gdzie mieści się nasze studio, że tylko w roku 2012 pustostany zostały ponownie zasiedlone. Już niedługo pewien Niemiec otworzy pizzerię ze zdrową pizzą przyprawianą prawdziwymi ziołami. Mały odział banku przeniósł się do większego lokalu, lokal po fryzjerze wynajmuje teraz sklep z dekoracjami i pamiątkami, a tam gdzie był spożywczy będzie monopolowy. Idzie ku dobremu. Wydaje mi się, że spacer w zamkniętej galerii handlowej a spacer na ulicy wzdłuż oświetlonych wystaw centrum miasta, są doświadczeniami nie do porównania. Trzymam kciuki za centrum Poznania – serce naszego miasta.



Możliwość komentowania jest wyłączona.