NooNah

Nazwa: Noonah
Branża: Odzież
Rok założenia: 2010
Adres: ul. Garbary 71
Dzielnica: Stare Miasto
Godziny otwarcia: pon-pt 11-19, sb 11-15
Telefon: 693 258 692
Facebook: Noonah

NooNah to mini butik ze zbiorem „unikatowych modeli odzieży damskiej i męskiej z rożnych okresów minionego stulecia.” Mottem właścicieli są słowa Coco Chanel, która powiedziała niegdyś: „Moda przemija, styl pozostaje.”

Fyrtel: Skąd wzięła się nazwa sklepu?

Łukasz Łosiewicz: Nazwa pochodzi od imienia mojego psa. W sumie to jest to zangielszczenie słowa „niunia”. Tak moja mama wołała na mojego boksera.

Fyrtel: Skoro znamy już genezę nazwy, to proszę powiedzieć coś o ubraniach, które sprzedajecie. Jesteście przede wszystkim second handem. Skąd bierzecie więc takie fajne ciuchy?

ŁŁ: Większość ubrań pochodzi z Polski. Zdarza się, że mamy także towar z zagranicy. Wszystkie nasze produkty, mimo iż są z drugiej ręki, są wysokiej jakości. Część naszego towaru przerabiamy – czasami z własnej inicjatywy, a czasami na życzenie klienta. Bardzo często przychodzą do nas klientki z ubraniami, w których już nie chodzą, a my pomagamy im je odmienic tak by znów były ciekawe.

Fyrtel: Kogo w takim razie najczęściej ubieracie?

ŁŁ: Przychodzą do nas kobiety w najróżniejszym wieku. Od 10 letnich dziewczynek z mamami, po starsze panie. Jedną z naszych stałych klientek jest pani, która ma 84 lata. Przedział wiekowy klientek jest więc bardzo duży.

Fyrtel: Czy Noonah pełni także funkcję komisu, gdzie można odsprzedać swoje rzeczy?

ŁŁ: Nie. Komis to w dużej mierze zbiór przypadkowych ciuchów. Naszym założeniem jest sprzedawanie rzeczy „z naszej autorskiej kolekcji”. Sami decydujemy o tym co znajdzie się w sprzedaży.

Fyrtel: Czas na pytanie, którego nie mogło zabraknąć. Proszę powiedzieć, dlaczego kupowanie w sklepach typu „vintage” oraz second handach jest korzystniejsze niż kupowanie w wielkich sieciówkach?

ŁŁ: Po pierwsze, istotny jest aspekt finansowy. W naszym sklepie można znaleźć rzeczy, które są wysokiej jakości, a jednocześnie są tanie. Po drugie, kupując w sklepach takich jak nasz, stawia się na oryginalność. Sklepy sieciowe oczywiście śledzą mody, ale tam stawia się na masę, nie na jednostkę.

Fyrtel: Czy magazyny, które leżą w sklepie na półkach stanowią dla Panów inspirację?

ŁŁ: Jak najbardziej. Mamy ich tutaj sporo, na przykład „Vogue”, polskie kolorowe czasopisma, a także te związane z fotografią. Warto zawsze mieć kilka przy sobie, gdyż są one świetnym źródłem inspiracji.



Możliwość komentowania jest wyłączona.