Petit Chien

Nazwa: Petit Chien
Branża: Odzież
Rok założenia: 2009
Adres: ul. Paderewskiego 7 / ul. Gołębia 5
Dzielnica: Stare Miasto
Face Book: Petit Chien

Petit Chien Gallery to dwa klimatyczne butiki znajdujące się w okolicach Starego Rynku. Wyróżnia je bogata oferta nietuzinkowej odzieży, wykonanej z naturalnych, wysokogatunkowych materiałów. Petit Chien Gallery to jednak nie tylko sklepy, w których klient traktowany jest indywidualnie, to także stylowe wnętrza, piękne przedmioty i oryginalne wzornictwo.

Fyrtel: Fascynują nas nazwy lokalnych przedsiębiorstw. Co oznacza Petit Chien?

Magdalena Górecka: Petit Chien, to z francuskiego po prostu mały piesek.

Fyrtel: Czyli zdjęcia psów nie są tutaj przypadkowe?

M.G.: Tak, zdjęcia odzwierciedlają nazwę i koncept mojego butiku. Długo zastanawiałam się nad nazwą, która wyrażałaby moją miłość do zwierząt, a przede wszystkim do psów.

Fyrtel: Nie sposób nie zapytać – sporo klientów przychodzi z psami?

M.G.: Dużo, bardzo dużo. Wiedzą, że pies jest u mnie mile widziany, że może usiąść sobie na tapczanie. Jest tak samo witany, jak każdy inny klient.

Fyrtel: Od jak dawna prowadzi Pani swój biznes?

M.G.: Jako Petit Chien działam od 3 lat. Na Paderewskiego jestem natomiast już od 20 lat. Był to jednak zupełnie inny rodzaj sklepu, z drogą, markową galanterią skórzaną. Dziś zajmuję się przede wszystkim sprzedażą ubrań. Galanteria jest tylko dodatkiem.

Fyrtel: Proszę w takim razie powiedzieć jakiego typu ubrania można u Pani znaleźć i do kogo są one przede wszystkim adresowane?

M.G.: Naszą ofertę kierujemy przede wszystkim do osób, które mają swój własny styl. Królują u nas przede wszystkim stonowane kolory: czerń, szarość, beże, „kolory ziemi”. Większość ubrań uszytych jest z materiałów naturalnych, czyli bawełny, lnu, czy jedwabiu. Oferujemy odzież klasyczną, ale jednocześnie oryginalną. Wychodzę z założenia, że ubranie musi być wygodne, łatwe do prania i prasowania. Lubię proste fasony, niedopasowane, więc wygodne w noszeniu.

Fyrtel: Możemy sobie więc wyobrazić, że przedział wiekowy jest spory.

M.G.: Przekrój wiekowy jest rzeczywiście spory. Muszę też przyznać, że często odwiedzają mnie obcokrajowcy. Odwiedza nas sporo Niemców, Szwedów i Norwegów. Jest już nawet grupa, która co roku przyjeżdża by zrobić u mnie zakupy. Widocznie lubią oni naturalne tkaniny i polski len. Tu muszę wspomnieć, iż duża część naszej odzieży szyta jest z polskiego lnu spod Zielonej Góry. Chińskiego u nas nie znajdziecie.

Fyrtel: Proszę opowiedzieć trochę o inspiracji przy aranżacji wnętrza.

M.G.: Aranżacja wnętrz to moje drugie hobby. Wszystko co tu widzicie, to moje pomysły. Chciałam bardzo by sklep był ciepły, przytulny i domowy. Każdy klient ma się czuć jak u siebie. Wnętrze to niewątpliwie nasz atut. To ono tworzy klimat. Co więcej, miłośników psów jak się okazuje nie brakuje.

Fyrtel: Co można u Pani znaleźć oprócz ubrań i gadżetów dla psów?

M.G.: Mamy także różnego rodzaju torby, szyte przez współpracujące z nami krawcowe. Poza tym sprzedajemy ręcznie robione maskotki, robione na drutach, na szydełku lub szyte, lampy, drewniane pojemniki, czy ręcznie przyozdabiane ławeczki do ogrodu. Współpracujemy również z panią, która ozdabia ściany. Działamy więc na wielu płaszczyznach.

Fyrtel: Jak lokalizacja w centrum wpływa na popularność sklepu?

M.G.: Lokalizacja wpływa z pewnością bardzo dobrze, ponieważ oferujemy towar, który nie sprzedawałby się w galeriach handlowych. Co więcej, na starówkę często przychodzą ciekawi i oryginalni ludzie, którzy po prostu szukają czegoś innego.

Fyrtel: Pytanie na koniec. Ile zwierząt ma Pani w domu?

M.G.: Mam cztery psy i trzy koty!



Możliwość komentowania jest wyłączona.