Sztukolada

Nazwa: Sztukolada
Branża: Sztuka dla młodych i starszych
Rok założenia: 2011
adres: ul. Ratajczaka 18
Dzielnica: Stare Miasto
WWW: Sztukolada
Face Book: Sztukolada

„Przekraczając próg pracowni Sztukolada, można wyczuć zapach farb i ziemny aromat gliny. Rozłożone sztalugi czekają aż weźmiesz do ręki ołówek i dokończysz rysunek. Farby niecierpliwią się w tubkach, kolorowa wełna wygląda igły, która ją sfilcuje w miękkie korale i wesołe broszki. Słychać śmiech, intrygujące opowieści, rozmowy ludzi wymachujących z zapałem pędzlami, kredkami, nożyczkami… Herbata paruje, wiruje miarowo bryłka gliny na kole garncarskim. Teraz widzisz, że jedynym brakującym elementem w Sztukoladzie jesteś TY!”

Fyrtel: Sztukolada, brzmi tajemniczo…

Marzena Żegleń: Ludzie niestety trochę mylą naszą nazwę. Ostatnio dzieciaki mówiły Sztukoczekolada, albo Sztukolandia. Generalnie chodzi nam jednak o to, iż działamy w ramach sztuki, sztuki dla każdego, sztuki „na ladzie”, sztuki którą każdy może tworzyć i wykorzystywać do własnych celów. Nie koniecznie chodzi nam o sztukę przez duże „S”.

Fyrtel: I co robicie z tą sztuką?

Martyna Żegleń-Szewczyńska: Można powiedzieć, iż mamy dwa sektory działalności. Jeden, to nasze wytwórstwo, które nie jest w zasadzie stricte związane ze Sztukoladą. To znaczy, tu odbywa się proces twórczy, natomiast niekoniecznie sprzedajemy nasze wyroby pod marką Sztukolady. W tym zakresie tworzymy m.in. ceramikę, malarstwo na jedwabiu czy biżuterię.

Drugi sektor to pracownia, w której prowadzimy zajęcia zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. W przypadku dzieci zajmujemy się przede wszystkim ceramiką, ale także filcowaniem, konstruowaniem, a także gotowaniem. Staramy się realizować wszelkie pomysły plastyczne, które przychodzą nam do głowy. Naszym celem jest wprowadzanie dzieciaków w tajniki sztuki, trochę też w historię sztuki, ale oczywiście w przystępny sposób. Z kolei dla dorosłych mamy ofertę zajęć takich jak na przykład filcowanie, decoupage czy malowanie na jedwabiu. Do tego organizujemy kursy rysunku, ale niekoniecznie przygotowujące do egzaminów, a raczej o charakterze hobbystycznym.

To jest, w szerokim zarysie, główna oś naszej działalności. Do głów przychodzą nam jednak różne pomysły, często także o charakterze sezonowym, np. na święta.

M.Ż.: Angażujemy się też w projekty, które wychodzą poza naszą pracownię, jak np. festiwal teatralny Stara Gazownia. Staramy się więc działać również w przestrzeni miejskiej.

Fyrtel: Mówiłyście, że Wasza oferta skierowana jest zarówno do dzieci, jak i dorosłych. Kto jednak odwiedza Was częściej?

M.Ż-S.: Zakres wiekowy jest dosyć szeroki. Odwiedzały nas już 3,5 latki. Zwykle jednak organizujemy warsztaty, w których uczestniczą zarówno dzieci, jak i rodzice. Dla nas to też dobra okazja by pomóc w rozwijaniu pracy rodzica z dzieckiem. To jest oczywiście dobra forma spędzania wspólnie czasu. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach rodzice nie zawsze mają ten czas. Organizujemy warsztaty dla dzieci w różnym wieku, a także dla młodzieży czy dorosłych – często dla tych, którzy sami wychowały już dzieci i teraz chcą zająć się sobą i swoimi pasjami. Nadal mała jest grupa seniorów, ale jesteśmy w trakcie przygotowania programu zajęć, skierowanego do +50.

M.Ż.: Naszym częstym gościem jest pani, uczestnicząca w kursie rysunkowym. Sprawia nam wiele radości, gdyż wychodzi za każdym razem bardziej zadowolona. Na początku rzeczywiście narzekała, że jej nie wychodzi, była niezadowolona z tego, co tworzy. Z czasem obrazy były lepsze, pojawiła się pewna zauważalna swoboda. I to sprawia wiele satysfakcji, zarówno nam, jak i przede wszystkim naszym gościom. Dorośli potrzebują jednak trochę więcej czasu niż dzieci, by się oswoić lub odważyć na twórczą swobodę.”

Fyrtel: Wasze warsztaty odbywają się raczej w ciągu tygodnia, czy może w weekendy?

M.Ż-S.: Część warsztatów jest po pracy, czyli popołudniami, ok. 17-18. Prowadzimy jednak też zajęcia w soboty. Dużą zaletą naszego miejsca jest to, iż nic do nas nie trzeba ze sobą zabierać, my tutaj wszystko mamy.

M.Ż.: Podziwiamy naszych gości, gdyż znajdują czas i siły by przyjść do nas po pracy, mimo że nie są w żaden sposób związani, np. zawodowo, ze sztuką. Robią to z czystego zainteresowania i pasji.

Fyrtel: Czy na warsztaty trzeba się wcześniej zapisać? Prowadzicie zapisy grupowe?

M.Ż.: W większości są to indywidualne zapisy. Ludzie zgłaszają się do nas, bo znajomy czy znajoma sami wzięli udział w warsztatach i tzw. marketingiem szeptanym reklamują nas. Dla szkół też mamy jednak swoją ofertę. Co więcej, współpracujemy z poznańską agencją artystyczną, która prowadzi muzyczne warsztaty, a my do tego dodajemy swoje plastyczne.

M.Ż-S.: Naszą zaletą jest też to, iż jesteśmy mobilne, możemy więc odwiedzać przedszkola czy szkoły.

Fyrtel: Czy wyroby stworzone przez Waszych gości pozostają u Was, czy wracają na domowe półki?

M.Ż-S.: Naszym głównym założeniem jest to, iż wszystkie dzieła brane są do domu. Czasami prowadzi to do zabawnych sytuacji, gdy rodzice próbują wejść do samochodu z wielkimi makietami, albo delikatną ceramiką.

Fyrtel: Powiedzcie na koniec, jakie są Wasze plany?

M.Ż.: Na pewno chcemy zapraszać ciekawe osoby spoza naszego grona, które będą przeprowadzały interesujące warsztaty. Na chwilę obecną jesteśmy samowystarczalne, ale wraz z rozwojem Sztukolady chcemy to zmienić.

Problemem małych firm w procesie rozwoju jest na pewno odpowiednio skuteczna reklama, które nie wygenerowałaby zbyt dużych kosztów. Wierzymy więc w siłę marketingu szeptanego, który też sprawia nam największą przyjemność, bo pokazuje, że ludziom się u nas podoba.



Możliwość komentowania jest wyłączona.